Quentin Dupieux – intrygująca podróż do granic absurdu

Twórca, którego filmy (i nie tylko filmy) dziś polecę, jest osobą szczególnie dla mnie ważną, ponieważ piszę o nim licencjat. Licencjat ten piszę natomiast, ponieważ uważam, że fakt, iż Quentin Dupieux nie jest rozpopularyzowany wśród kinowej publiczności stanowi jakiś błąd matrixa. Reżyser, scenarzysta, operator, montażysta swoich filmów - prawdziwy filmowy Autor. Tworzy także muzykę do swoich filmów. Znajdziecie go pod pseudonimem Mr Oizo - w internecie, na Spotify czy iTunes dostępne są całe albumy jego twórczości techno. Odnoszę zresztą wrażenie, że z muzyki jest bardziej znany niż z filmów. A jeśli z filmów, to z jednego - Morderczej opony

Część z Was pewnie zna, a może tylko słyszała. Można powiedzieć, że to film legendarny. W towarzystwie kinomanów często przytacza się ten tytuł jako przykład najdziwniejszego lub najgłupszego filmu jaki ktoś oglądał. To błąd! Każdy oczywiście może mieć swoje zdanie, ale Morderczej oponie, jak i innym filmom Quentina Dupieux warto przypatrzeć się uważniej. Wtedy poza hipsterskością (jego twórczość często ociera się o kategorie kina klasy B) i śmiesznymi anegdotami możemy dostrzec przebłyski prawdziwego geniuszu. 

Jego dzieła są puzzlami powyciąganymi z różnych pudełek.

Kino tego francuskiego reżysera to postmodernistyczne połączenie surrealizmu i komedii, ze sporą dozą autotematyzmu. Autor zawsze posługuje się absurdalnym humorem, łączy ze sobą różne elementy kina gatunkowego, tworząc własny świat, wyglądający jak nasza rzeczywistość odbita w krzywym zwierciadle. Jego światy można też postrzegać tak jak te kreowane przez braci Coen - odwołujące się nie do realności życia, ale do rzeczywistości świata filmów. Jego dzieła są puzzlami powyciąganymi z różnych pudełek (pudełka kryminału, pudełka komedii romantycznej, pudełka horroru, etc.), przy czym to, na co składają się te puzzle, to powykrzywiany obraz rzeczywistości, jakaś daleka wariacja na jej temat, nie zaś ona sama.

Mordercza opona jest w tym wszystkim bardzo samoświadomą próbą powiedzenia czegoś na temat świata filmów.

Historia opowiada o tytułowej oponie wyrzuconej przez kogoś na pustyni, która z niewyjaśnionych przyczyn ożywa i odkrywa w sobie zdolności psychokinetyczne umożliwiające jej zabijanie zwierząt i ludzi. Zaczyna mordować kolejne ofiary, ucieka przed policją, zakochuje się w pięknej kobiecie… Autor najzwyczajniej w świecie testuje możliwości gatunków. Co by było, gdyby w kryminale/ komedii horrorze główną postacią była opona? Sprawdźmy! Na głębsze odczytanie sensu tej historii wskazuje również wątek widzów, którzy siedzą na pustynnym wzgórzu z lornetkami i śledzą losy opony, tak jakby jej historia rozgrywała się wyłącznie dla nich. 

kadr z filmu Mordercza opona

Podobne do tych z Morderczej opony rozważania na temat kina możemy dostrzec między innymi w debiucie reżysera pt. Nonfilm, dostępnym legalnie na Vimeo, w języku angielskim. Mniej lub bardziej udana, ale jednak jest to próba dotarcia do granicy absurdu w rozważaniach nad filmem. O ile oczywiście założymy, że Quentin Dupieux w swoich filmach ma zamiar w ogóle coś rozważać. Być może jest to taki autor, który nie chce nam powiedzieć nic. Jego filmy zazwyczaj rządzą się swoim surrealistycznym prawem dżungli. To właśnie ono generuje kolejne gagi.

Nie są one jednak pozbawione wyczucia.

Abstrakcyjne akcje, miejsca, rekwizyty, tematy pojawiają się w filmach Dupieux bez powodu. “No reason” to z resztą nazwana przez samego reżysera idea kreująca rzeczywistość w jego filmach. Bardzo dobrze wybrzmiewa ona między innymi w filmie, który uważam za najlepszy w jego twórczości - Wrong. Historia opowiada o facecie, któremu zniknął z domu pies. Dość szybko okazuje się, że pupil został porwany przez specjalną firmę zajmującą się porywaniem psów, a potem zwracaniem ich do właścicieli. Na bazie tego absurdalnego pomysłu toczą się kolejne, równie absurdalne przygody bohatera. Nie są one jednak pozbawione wyczucia, finezji, ukrytych sensów i możliwości dowolnej interpretacji.

kadr z filmu Wrong

Dla fanów dość prostych, lecz kreatywnie i sprawnie opowiedzianych komedii stworzone są w szczególności takie filmy jak: Złe gliny (opowiadające o grupie zdeprawowanych do granic możliwości policjantów - pierwsza scena tego filmu jest czystym złotem!), Oko na delikwenta (przewrotna i prześmieszna historia jednego przesłuchania), oraz Steak (to jedyny film w tym zestawieniu którego nie polecam, przeciętny po prostu).

Miłośnicy filmów “ryjących banię”, (takich, po których obejrzeniu trzeba usiąść z notesem, puścić film jeszcze raz i próbować rozszyfrować, które wydarzenie miało miejsce kiedy, jak i gdzie) z pewnością zakochają się w Reality. To genialny film testujący możliwości kreatywnej narracji, tworzący wrażenie labiryntu bez wyjścia. Niepodobna dojść do tego jak mają się do siebie poszczególne fragmenty akcji, które z nich są prawdziwe, a które nie i czy cokolwiek w tym filmie ma sens. Nie przeszkadza to jednak w rozkoszowaniu się abstrakcyjnym humorem oraz podziwianiu inwencji autora w coraz dziwniejszej plątaninie narracji. Historia opowiada zaś o reżyserze próbującym zrealizować swój pierwszy film.

W Reality główną rolę gra popularny francuski aktor i reżyser Alain Chabat

Najpoważniejszym (choć nadal do powagi mu daleko) filmem Quentina Dupieux jest Deerskin. Opowieść o człowieku, który kupił sobie tak wspaniałą kurtkę, że postanowił zostać jedynym posiadaczem kurtki na świecie. Opowieść mimo oczywistej dawki absurdu jest dość wyważona, bez ekstremalnych doświadczeń, jakie zapewniają inne filmy tego autora. Jednocześnie dla osób, które nie znają twórczości reżysera i nie odczuwają pewnego napięcia (“wiem, że zaraz coś się wydarzy”) mogą poczuć się zwyczajnie znudzone, szczególnie w pierwszej części filmu. 

Niestety nie oglądałem jeszcze najnowszego filmu pt. Mandibules, kolejnego nakręconego we Francji (pierwsze dzieła tego twórcy kręcone były w USA). Nie będę snuł domysłów, mam jednak nadzieję na powrót mojej ulubionej wersji Quentina Dupieux, czyli tej związanej z Morderczą oponą i Wrong. Gorąco zachęcam do zapoznania się z filmografią tego artysty. Mam świadomość, że nie każdemu ta twórczość przypadnie do gustu, liczę jednak na to, że chociaż jedna osoba po przeczytaniu tego tekstu zakocha się w jego filmach tak jak ja.