Opowieść o najdzikszym kinie drogi

Wszyscy na Festiwalu Filmowym w Cannes mają nadzieję, że zobaczą coś naprawdę dzikiego, transgresyjnego i odważnego. Część widzów liczy pewnie na to, że seans filmowy wywoła u nich nudności i odechce im się jeść na kilka najbliższych godzin. Ilekroć taka sytuacja się zdarza, najczęściej za kamerą stoi mężczyzna. Reżyserami w takich przypadkach są Gaspar Noe („Enter the Void") lub Nicolas Winding Refn („Only God Forgives"). Nie tym razem.  Julia Ducournau, francuska scenarzystka i reżyserka „Raw" (2016), powraca z drugim soczystym kawałkiem ekstremalnego kina - „Titane" - i z pewnością wywoła lawinę skowytów, skrzywienia, jęków i niespokojnych chichotów.

Główną bohaterką filmu jest Alexia (Agathe Rousselle), którą poznajemy w okresie przed nastoletnim.

Dziewczynka siedzi na tylnym siedzeniu sedana swojego taty i niecierpliwie porusza swoim ciałem. Ojciec Alexii denerwuje się, odrywa wzrok od drogi, co finalnie prowadzi do wypadku. Dziewczynka ląduje w szpitalu. Niestety wypadek sprawia, że Alexia ma chirurgicznie wszczepioną tytanową płytkę do jej czaszki.

Następnie poznajemy Alexię jako trzydziestoparoletnią modelkę. Kobieta jest ustawiona finansowo. Jej blond włosy ułożone są w taki sposób, że płytka metalowa jest widoczna, jakby bohaterka była z niej dumna. Protagonistka skrywa swoje sekrety. Po godzinach jest fetyszystką aut, a także morderczynią. Alexia jednak w trakcie jednego przestępstwa popełnia błąd i jest ścigana listem gończym. W przypływie emocji i strachu kobieta decyduje się na drastyczny krok. Dziewczyna goli głowę, bandażuje piersi i decyduje się na przyjęcie tożsamości dawno zaginionego chłopca Adriena Legranda. Dla Alexii to jedyna opcja ucieczki przed glinami. Protagonistka trafia „szóstkę w totka”. Ojciec chłopca rozpoznaje w niej swojego syna. Vincent (Vincent London) wydaje się być najbardziej stereotypowym ultra męskim strażakiem. Jednakże pod tą przykrywką kryje się niezwykła miłość do swojego dziecka. Mężczyzna skrzywdzi każdego, kto drwi lub sprawia ból jego synowi. Na nieszczęście Alexii okazuje się, że jej ostatnie igraszki z samochodem kończą się przykrą niespodzianką...

Czy działania Alexii to czysta desperacja? A może bolesna próba zaprzeczenia rzeczywistości?

„Titane" pod koniec odnosi się do tych pytań w poruszająco wyraźny sposób. Osądzające spojrzenia innych strażaków mieszkających na stacji szybko wskazują, że powrót syna dla bohaterów świata przedstawionego jest nadwymiar nierealistyczny. Mężczyźni często śmieją się z Adriena i jego domniemanej przez nich odmiennej orientacji. Reżyserka chętnie bawi się tym przeświadczeniem. Ducournau często przekazuje swoją historię w bardziej niebezpośredni sposób: poprzez striptiz na dachu wozu strażackiego, jedno z najbardziej obrzydliwych przywołań „Macareny” w historii kina czy niezwykle dziwny, podbudowujący więź taniec syna i ojca do piosenki „She’s Not There”.

Przywołana scena striptizu wskazuje tylko na jeden z wielu różnych sposobów, w jaki heteronormatywność jest zaburzona w gorączkowym śnie o filmie. Świat, w którym transgresyjny seks toruje drogę do cudów, a tożsamość płciowa nigdy nie koliduje z nawet najbardziej militarystycznym wyrazem ojcowskiej miłości, jest spełnieniem marzeń dla osób należących do mniejszości seksualnych. Cały ten obraz sprawia, że słowa „nie obchodzi mnie, kim jesteś” rzadko miały tak dużą wagę w kinie.

Najjaśniejszym punktem filmu jest debiutująca Agathe Rousselle. Kobieta jest tak niezwykle charyzmatyczna, że aż nie chce się odwracać od niej wzroku. Zaskakującym jest to, że aktorka tak naprawdę wcieliła się w dwie role i każdą z nich zagrała jak z nut. Agathe odnalazła się zarówno jako femme fatale, której boją się wszyscy dookoła. Najdrobniejszy gest aktorki i jej spojrzenie sieją popłoch, a ona sama ocieka seksualnością i wyniosłością. Jako zaginiony chłopak świetnie oddaje uczucie przytłoczenia. Tutaj aktorka może wykazać się jedynie mimiką i drobnymi gestami. Agathe świetnie buduje u widza poczucie bezpieczeństwa, ale też potrafi uderzyć w te najbardziej dramatyczne tony.

Magia „Titane" polega też na tym z jaką gracją Ducournau łączy szaleństwo, szok i dramat. Być może Alexia nie jest pełnowymiarową postacią, a raczej morderczym androidem? Cóż, dobrze się to ogląda. Jestem pewien, że kiedy ten film trafi do kin wywoła on niemałe poruszenie wśród widzów. Nowe dzieło Ducournau koniecznie trzeba zobaczyć na dużym ekranie z dobrym nagłośnieniem. Obecność innych widzów na sali kinowej oraz obserwowanie ich relacji z pewnością spotęguje doświadczenie jakim jest przeżywanie tego filmu. Ludzkości udało się już wysłać samochód w kosmos. Czy jest to najlepsze miejsce, w którym może znaleźć się auto? Po obejrzeniu „Titane" stwierdzam, że absolutnie nie!