Loża krytyków – DZIEŃ 4

PRZEJDŹ DO: American honey | Ballada o białej krowie | Dzień dobry, Robin | Magic Mountains | Mała mama | Nebraska | Oczy bez twarzy | Oda do radości | Ucieczka na Srebrny Glob | Wyspa Bergmana

NAJMRO. KOCHA, KRADNIE, SZANUJE, reż. Mateusz Rakowicz

Od czasów „Kilera” nie mieliśmy tak udanej komedii sensacyjnej. Co prawda czasem można doznać zawrotów głowy od nadmiaru formalnego, ale wynagradza to świetnie zgrana obsada, która łata swoją charyzmą wszystkie psychologiczne płycizny.

Jazda tym małym fiatem to wielka frajda. I nie jest to żadna tęsknota za PRL-em czy wybielanie złoczyńcy, jak chcieliby malkontenci, ale tworzenie takiego polskiego kina, które nie ma żadnych pretensji do ważności, a za to dużo odwagi w byciu czystą fikcją i uwodzącą fantazją. Fantazją przede wszystkim o wolności.

Świecąca odbitym światłem Hollywoodu rozryweczka sklecona z nostalgii i efekciarstwa. Relaksujące - tak, ale irytujące też.

Fajny, luźny i przyjemny.

Spokojnie można dać się złapać w pułapkę szalonej zabawy i - w przeciwieństwie do Najmrodzkiego - wcale nie próbować uciec. Wizualna, montażowa i muzyczna frajda. Gdyby postaci miały w sobie mniej z figur, a więcej z ludzi, byłoby "pozamiatane".

Najmrodzkiego wsadzili do komiksu. Rozumiem konwencję, rozumiem zamierzenie pokolorowania szarej rzeczywistości PRL-u, ale momentami popada to w skrajność i przesadę.

Uwielbiam tę energię, tempo, nostalgiczny urok tkwiący w znakomitym soundtracku. Ogrodnik Ogrodnikiem, Gierszał Gierszałem, byli świetni, ale porozmawiajmy o wspaniałej Dorocie Kolak!

Najlepsza adaptacja nieistniejącego komiksu ever!

MAŁA MAMA, reż. Céline Sciamma

Sciamma po wybitnym "Portrecie kobiety w ogniu" pozwala sobie na bezpretensjonalny, mały-wielki film, słodko-gorzką opowieść o dzieciństwie. Udowadnia, że jest przede wszystkim reżyserką kobiet: także tych najmłodszych, poprowadzenie dziecięcych aktorek to mistrzostwo świata.

Ależ to było urokliwe. Przyjemne, ciepłe, subtelne. Niczym taki ciepły kocyk jesienią. Bardzo przyjemna historia.

Ładny, delikatny film o córce i matce, opowiedziany nieco inaczej z nieograniczoną jeszcze dziecięcą wyobraźnią na pierwszym planie. Ale czy zostanie ze mną na dłużej? Emocjonalnie zrobił raczej niewiele.

Mały, skromny film o wielkich uczuciach. Dziewczynki rządzą!

Za dużo mleka w cieście to przepis na biedniejszą odmianę magicznego realizmu. Francuzi kręcili już lepsze filmy o goleniu wąsów, vide Emmanuel Carrère.

MAGIC MOUNTAINS, reż. Urszula Antoniak

Minimalizm formy, mistycyzm treści, analityczne spojrzenie na element ludzkiego ciała w otaczającej je przestrzeni oraz pieczołowitość w kreacji filmowego dźwięku to niewątpliwie cechy kina Urszuli Antoniak, które objawiają się ponownie w jej najnowszym dziele. Reżyserka wraca na łono natury, by zmierzyć się z bolączkami wspomnień i rekonstrukcją tożsamości po trudnym miłosnym rozstaniu – nie inaczej jak w przypadku jej najbardziej spełnionego artystycznie obrazu, debiutanckiego Nic osobistego.

Mimo sentymentu do poprzedniego filmu Antoniak, w tym przypadku można jedynie głowić się, dlaczego to wszystko wygląda, jak wygląda. Niewykorzystany lokacyjny potencjał, historia, w którą nie wierzę, stereotypy i narracyjna niewiadoma. Jedynie osnute mgłą tatrzańskie skały pozostały tak pięknie wobec tego niewzruszone.

AMERICAN HONEY, reż. Andrea Arnold

Jeden z najlepszych amerykańskich filmów wszechczasów, wracam do niego i nie mogę o nim zapomnieć od premiery.

Wyborna ścieżka dźwiękowa, świetna młodzieńcza energia, ciekawy duet na pierwszym planie, ale metraż jednak trochę przytłacza i odrzuca od pełnego zaangażowania emocjonalnego w tę historię. Niemniej szanuję, a niektóre sceny pamiętam do dziś!

BALLADA O BIAŁEJ KROWIE, reż. Behtash Sanaeeha, Maryam Moqadam

Nie jest to nic odkrywczego, zakończenie nieco przedłużone, ale chwyta za serce, bo ma chwytać. Estetyczne, ale nieprzestylizowane zdjęcia. Bardzo pozytywny seans, mimo trudnego tematu.

Bliżej końca nabudowuje się napięcie i w zakończeniu faktycznie jest bardzo dobrze. Wcześniej emocjonalnie dzieje się niestety niewiele. Jest za to obojętność.

DZIEŃ DOBRY, ROBIN, reż. Tylor Norwood

Poprawny dokument z "gadającymi głowami", który dementuje różne teorie na temat śmierci aktora. Naukowe podejście pomieszane z wspomnieniami najbliższych. Niestety nic odkrywczego.

Ważny temat w przeciętnym realizacyjnie filmie. Bo i owszem, okoliczności śmierci Robina Williamsa nie tylko stają się w tym dokumencie szansą do konfrontacji z medialnymi doniesieniami, ale też nadają mu potencjału edukacyjnego. Natomiast narracyjnie i stylistycznie jest to zbiór prostych, sprawdzonych, rzemieślniczych chwytów, tyle że warsztat rzemieślnika nieco momentami toporny.

Dokument z wyraźną misją, nakręcony przede wszystkim w celu podniesienia świadomości społecznej na temat konkretnej choroby. Zapewne potrzebny, zrealizowany z potrzeby serca, ale mówiący bardzo mało na temat samego Robina Williamsa i jego kariery. Czuję niedosyt.

NEBRASKA, reż. Alexander Payne


OCZY BEZ TWARZY, reż. Georges Franju

Teraz już bardziej bawi niż straszy, ale te 50 lat temu to bym chyba zakwiczał się że strachu. PS. nie zadzierać z pieskami.

ODA DO RADOŚCI, reż. Anna Kazejak, Maciej Migas, Jan Komasa


UCIECZKA NA SREBRNY GLOB, reż. Kuba Mikurda

Dokument, który bardziej podsyca apetyt na zgłębienie prawdy o realizacji niedokończonego dzieła Żuławskiego, niż odpowiada wyczerpująco na kłębiące się pytania. Zabrakło odwagi twórczej, aby wsadzić kij w mrowisko. Została włożona co najwyżej wykałaczka.

Pomijając fakt, że to naprawdę solidny dokument to Żuławski i Braunek to najpiękniejsza para w historii Polski.

Najwyższy możliwy przelot Kuby Mikurdy czyli niemożliwe archiwalia, niemożliwa twarz Xawerego oraz TO zbliżenie na początku (!).

Intrygujący, wciągający, świetnie poprowadzony, dynamiczny, angażujący. Jestem bardzo na tak. Bardzo emocjonalnie przeżyłem ten film, co mnie samego mocno zaskoczyło.

Klasycznie opowiedziana historia, ale nie bez montażowych smaczków i kilku mrugnięć okiem w stronę widza. Dobór archiwaliów pozwala uniknąć pomnikowości (Xawery Żuławski!). Ciekawy przykład na to, jak te same cechy, które stworzyły wielkiego reżysera, zadziałały na szkodę relacji międzyludzkich.

Poleciałem na Srebrny Glob razem z Żuławskim. Genialny montaż świetnych archiwaliów.

Kubie Mikurdzie udało się w syntetyczny sposób zaprezentować splot wydarzeń z życia Andrzeja Żuławskiego, pracy na planie Na srebrnym globie, oraz burzliwej historii Polski i polskiej kinematografii - splot rozwikłany na tyle, by luźno zwisające nitki prowokowały do kolejnych dyskusji na temat figury autora, realiów produkcji filmowej i relacji między władzą a sztuką.

WYSPA BERGMANA, reż Mia Hansen-Løve

Oj nie! Przestrzelony film :/

Bergman Safari! A reszta z Hallmarku.