Przeglądając wiele różnorodnych zestawień najlepszych filmów w całej historii kinematografii mnóstwo tytułów powtarza się. Automatyczne stworzył się pewien kanon obowiązkowych do obejrzenia dzieł audiowizualnych, do którego należą największe dokonania X Muzy. Pochodzą z różnych okresów historii kina, od początków do współczesności. Jednym z filmów praktycznie zawsze znajdującym się na najwyższych miejscach jest opus magnum Orsona Wellesa – Obywatel Kane. Arcydzieło amerykańskiego reżysera zajmuje również pierwszą pozycję w mojej prywatnej liście najwybitniejszych obrazów. W tym tekście postaram się wyjaśnić, dlaczego tak uważam, przybliżając najważniejsze aspekty świadczące o mistrzowskości filmu.

Storytelling

Widzowie nie poznają bezpośrednio postaci Charlesa Fostera Kane’a, są zmuszeni do samodzielnego stworzenia analizy psychologicznej jego osoby. Welles nieco ułatwia im to zadanie, gdyż praktycznie całe dzieło to elementy puzzli, których obrazkiem jest właśnie rozwiązanie tajemnicy głównego bohatera, a nazwa całej układanki to „prawda o człowieku nigdy nie może być obiektywna” (przesłanie Obywatela wg Łukasza Plesnara). Sam Welles zdaje się być świadom stworzenia filmu-łamigłówki, gdyż w pewnym momencie serwuje nam znaczące ujęcie na jedną z żon tytułowego bohatera.

Pierwszą częścią układanki jest sposób opowiadania historii. Z zeznań bliskich Kane’a uczymy się o jego dzieciństwie oraz pracy w gazecie. O upadku dowiadujemy się natomiast z fałszywej kroniki filmowej oraz samego końca dzieła.

Retrospektywy były użyte wcześniej w kinematografii, jednakże nie aż tak wciągająco i immersyjnie. W momencie seansu mamy podobny stopień poinformowania, co Jerry Thompson, dziennikarz przepytujący bliskich Kane’a. W połączeniu z wiszącą w powietrzu tajemnicą znaczenia słowa „różyczka”, Obywatela ogląda się jak kryminał. Z treści samych wypowiedzi przepytywanych dostajemy obraz Charlesa jako osobę pozbawioną dzieciństwa, przez co pełny jest on problemów rzutujących na dorosłe życie. Mężczyzna dokonuje spontanicznych zakupów gazet, nagle zmienia tematykę artykułów... Informacje płynące ze świetnie napisanych dialogów są podane widzom raczej bezpośrednio,  to na polu strony technicznej zaczyna się prawdziwe wyzwanie.

Strona techniczna

Gregg Toland, operator Obywatela Kane’a, to kolejny trybik (obok aktorów, scenarzysty i scenografów) w tym wielkim przedsięwzięciu, który wykonał fenomenalną robotę. Dopracowana do ideału, dzięki perfekcyjnego ustawieniu soczewek oraz oświetleniu, głębia ostrości to następny element budowania analizy psychologicznej Kane’a. To za pomocą tej metody przeszły do historii i przywoływane są do dzisiaj słynne kadry skomponowane w głąb z sekwencji dzieciństwa młodego Charlesa. Idealnie pokazują jak nieważne było dziecko dla jego rodziców. Kolejnym przykładem jest kadr z drugą żoną Kane’a, która jest zestawiona z porcelanowymi lalkami – tak mężczyzna traktuje kobiety swojego życia. To raptem kropla w morzu wieloznacznych kadrów w arcydziele Orsona Wellesa, jego film przepełniony jest takimi zabiegami, nie sposób znaleźć wszystkie przy jednokrotnym seansie, ja przywołałem swoje ulubione.

Oprócz głębi ostrości innym środkiem stylistycznym rzucającym się w oczy są skondensowane sekwencje montażowe, które samym obrazem budują nam pewne znaczenia. Przykładem jest stale zwiększający się stół i, co za tym idzie, dystans dzielący dwóch małżonków. Do tego Toland chętnie stosuje żabią perspektywę podkreślającą monumentalność Kane’a (w pewnym momencie kamera położona jest poniżej podłogi w specjalnie wywierconej dziurze!). Pomimo sporej liczby różnorodnych zabiegów, widz nie czuje przytłoczenia ich ilością, raczej jest pełen podziwu dla kunsztu Wellesa.

Najzabawniejszym jest fakt, że pomimo dużej ilości znaczeń ukrytych w słowach i środkach stylistycznych, dalej ciężko stworzyć jednoznaczną analizę psychologiczną Charlesa Fostera Kane’a. Pewnikiem jest tęsknota za dzieciństwem (różyczka to jego sanki), ale to jedyna oczywistość. Wielu widzów inaczej zinterpretuje znalezione autorskie zabiegi i dojdzie do zupełnie różnych wniosków niż inni odbiorcy (prawda o człowieku nigdy nie może być obiektywna!).

Uważam, że złożoność dzieła na wielu poziomach (nawet etap dystrybucji i odbioru Obywatela jest interesujący, wiąże się on z usilnymi próbami usunięcia wszelkich recenzji czy informacji o premierze podjętymi przez Williama Randolpha Hearsta, pierwowzoru Charlesa), podatność na wielorakie interpretacje, wspaniałe wyzwanie intelektualne oraz zrewolucjonizowane storytellingu i głębi ostrości świadczy o jego wybitności. Żaden obraz w historii kinematografii nie może zostać opisany takimi cechami, nawet Męczeństwo Joanny d’Arc. Wszystkim szalenie rekomenduję obejrzenie Obywatela Kane’a, najwybitniejszego filmu jaki powstał. Nawet jestem skłonny pożyczyć płytę DVD!