Jak wygląda struktura scenariusza filmowego?

Znajomość struktury scenariusza jest obowiązkiem każdego, kto chce zająć się profesjonalnie ich pisaniem. Na wyższym poziomie jest ona wymagana ponieważ mimo tego, że jest często zaniedbywana lub jej zasady są dostosowywane do konkretnej produkcji, a liczba alternatyw dla jej klasycznego wariantu jest niezwykle duża (co potrafi wprowadzić chaos w toku produkcji dzieła filmowego), to uczy ona nas, w jaki sposób powinno się poprowadzić fabułę, tak aby była ona z jednej strony czytelna tak tylko, jak to możliwe, z drugiej zaś spełniała standardowe wymogi umożliwiające późniejszą eksploatację filmu, na przykład przez dystrybucję kinową. 

Zatem będziemy skupiali się na filmie trwającym około 2 godziny, którego scenariusz jest podzielony na trzy akty i posiada takie elementy jak wątek główny i wątki poboczne, punkt kulminacyjny, odpowiednią ekspozycję bohatera i świata przedstawionego, konflikt, który prowadzi ostatecznie do przemiany bohatera, dialogi, sceny, bohaterów pierwszo- i drugoplanowych i wiele, naprawdę wiele innych. 

Czym właściwie jest trójaktówka?

Niczym więcej jak podziałem scenariusza na trzy części, znane ze szkolnych rozprawek, czyli na wstęp, rozwinięcie i zakończenie, a precyzyjniej rzecz ujmując na przedstawienie, konflikt i konfrontację i rozwiązanie i zakończenie. Dobrze skomponowana trójaktówka będzie miała około 120 stron (najlepiej jeśli będzie to równe 120) bowiem każda pojedyncza strona scenariusza to 1 minuta filmu. Tak przynajmniej zwykło się traktować scenariusze w modelu amerykańskim. W Polsce nadal popularne jest czytanie scenariusza na głos. Czas, w ciągu którego przeczyta się go od początku do końca, ma być równoznaczny z czasem trwania filmu. I faktycznie, taka metoda daje zbliżony efekt do jej amerykańskiego odpowiednika, jednak nie jest ona tak precyzyjna jak klarowna informacja, wynikająca z liczby stron, i wymaga większej ilości czasu poświęconego przez selekcjonera, który jako pierwszy będzie oceniał nasz scenariusz, więc przy przemiale scenariuszy w hollywoodzkim wydaniu, czytanie na głos byłoby skrajnie nieefektywne. Wracając jednak do podziału na trzy części, jej wygląd na papierze powinien wyglądać następująco:

Scenariusz stworzony według takiego podziału, będzie świadczył o naszym profesjonalizmie, jednak nie jest to rzecz łatwa, zwłaszcza dla początkującego. Nie jest to co prawda reguła, której nieprzestrzeganie jest jednoznaczne z kiepskim pomysłem, ale zanim odpowiednie osoby poznają nasz pomysł, musimy zadbać o odpowiednie opakowanie. Niemniej na początku lepiej zająć się scenariuszem na 30 minut, który można podzielić podobnie na trzy akty lub też na dwa, jeśli pomysł bardziej odpowiada takiemu podziałowi. Wtedy dzielimy strukturę na dwa akty, które z kolei dzielą fabułę po równo. Są to jednak, razem z podziałem na cztery i na pięć aktów, alternatywy, których omówienie i zastosowanie zasługuje na osobny tekst, tak samo jak omówienie poszczególnych elementów, które powinny znaleźć się w trójaktówce.

Na zakończenie warto jeszcze wspomnieć skąd się wziął taki podział.

Otóż wymyślił go Arystoteles, a opisał w Poetyce. Poetyka jest swoistą Biblią scenarzystów - uważa się, że niemożliwym jest wymyślenie lepszego podziału scenariusza filmowego, od tego, zaproponowanego przez Arystotelesa, mimo iż był on wykorzystywany do pisania i przedstawiania greckich tragedii antycznych. Te zasady zostały przełożone przez Syd Fielda na język filmu - Syd Field jest niezwykle istotną postacią w świecie scenariopisarstwa i filmu w ogóle. Polecam zapoznać się z każdą jego książka, ale zacząć od Poetyki.