Dlaczego warto odwiedzić toruńskie święto kina? – wrażenia po 19. edycji Tofifest

Międzynarodowy Festiwal Filmowy Tofifest w Toruniu miał w tym roku swoją 19. już edycję. Mimo nie krótkiej historii jest to wciąż wydarzenie, które otrzymuje dużo mniej medialnej i frekwencyjnej atencji niż chociażby branżowy Camerimage. Z jednej strony jest to zaleta, ponieważ kameralna i luźna atmosfera festiwalu to jeden z jego największych plusów, z drugiej jednak chciałbym, aby jak najwięcej osób o nim wiedziało. Co więc sprawia, że warto zainteresować się festiwalem filmowym Tofifest? Przedstawię dziś kilka powodów, dla których warto zainteresować się przyszłymi edycjami toruńskiego festiwalu i podzielę się wrażeniami z tegorocznej edycji.

FILMY I SPOTKANIA

Dość oczywistym powodem by wybrać się na ten festiwal są pokazywane tu filmy. Tofifest określa się jako festiwal niepokorny i takie też kino stara się promować. Siłą festiwalowej selekcji jest wybór twórców młodych, którzy nawet wytrawnych kinomanów potrafią zaskoczyć oryginalnymi pomysłami i bezkompromisowością. Mimo że w konkursie głównym tegorocznej edycji nie znalazłem filmów, które naprawdę by mnie zachwyciły, to w ciągu tych pięciu dni wciąż udało mi się obejrzeć wiele wyjątkowych dzieł z całego świata. Wyróżnić chciałbym tu filmy "Ostatni Komers’’, "Gunda’’ oraz "Should the wind drop’’, wszystkie tak doskonale wpisują się w tofifestową niepokorność unikalnym podejściem do podejmowanego tematu.

Po filmach przychodzi czas na spotkania z równie wyjątkowymi twórcami.

Na szczególną uwagę w tej kategorii zasługuje spotkanie z aktorką, Sandrą Drzymalską oraz reżyserem, Dawidem Nickelem, którzy spotkali się z widzami po seansie fantastycznego, wspomnianego już wyżej ‘’Ostatniego Komersa’’. Stworzyli oni Film, który wreszcie pokazuje nastolatków w sposób świeży, ekscytujący, z ich perspektywy, co w polskim kinie wciąż wydaje mi się ewenementem. Sama Drzymalska, którą znać możecie z ról w ‘’Sole’’ czy ‘’Sexify’’ podczas gali zamknięcia odebrała specjalną nagrodę festiwalu. Tofifest przygotował dla widzów również spotkanie z twórcą, który bezsprzecznie zawojował tegoroczny sezon filmowy wybitnym ‘’Zabij to i wyjedź z tego miasta’’. Mariusz Wilczyński opowiadał o swoim filmie z wielką pasją i sam nie krył zaskoczenia sukcesem, który jego surrealna animacja odniosła nie tylko w swojej kategorii ale również w świecie klasycznych filmów fabularnych. Raz jeszcze mamy do czynienia z twórcą oraz filmem, którzy niepokorność mają w swoim DNA. 

ATMOSFERA - POŁOŻENIE - PERS

Jak już wspomniałem na samym początku, Tofifest nie należy do wielkich festiwali. Być może właśnie dlatego nie jest też przykładem imprezy w żaden sposób nadętej, co udziela się zarówno widzom jak i gościom. Podczas trwania festiwalu wciąż spotykamy tych samych organizatorów, wolontariuszy, gości oraz karnetowiczów w mocno skondensowanej przestrzeni festiwalu — trzy główne obiekty festiwalowe znajdują się dosłownie obok siebie. Po wypełnionym seansami dniu wielu wybiera się do PERSA — klubu festiwalowego, by uczestniczyć w długich rozmowach o obejrzanych filmach. Luźna atmosfera festiwalu sprawia, że tam też można spotkać i porozmawiać z gośćmi festiwalu oraz członkami profesjonalnego jury, którzy każdego wieczora jak wszyscy inni widzowie się tam pojawiają. 

Tegoroczna edycja Tofifestu odbyła się wyjątkowo w lipcu, a nie jak w poprzednich latach w październiku.

Uważam, że zmiana daty festiwalu była strzałem w dziesiątkę z wielu powodów; Po pierwsze, sprawiła, że festiwal mógł się w tym roku odbyć tradycyjnie, w formie stacjonarnej bez widma jesiennego lockdownu. Po drugie letnia, wakacyjna data pozwoliła wielu osobom (m.in studentom) na uczestnictwo w festiwalu. Po trzecie, letni festiwal oznacza piękną pogodę, możliwość seansów na zewnątrz i wyjątkową atmosferę dlatego też mam nadzieję, że organizatorzy rozważają stałą zmianę daty festiwalu właśnie na lato. 

  1. edycja festiwalu oficjalnie zakończyła się wyjątkowym koncertem Pauliny Przybysz "Music. The Superpower’’ z gościnnym udziałem Stanisława Soyki. Wykonali oni utwory kultowych wykonawców takich jak Etta James, John Lennon czy Joy Division uzupełniając je  fragmentami filmów biograficznych. Seanse trwały jeszcze cały następny dzień, jednak wielu widzów zdążyło się już rozjechać co tylko przypominało o tym, że to już koniec festiwalu. Nie pozostaje teraz nic innego jak tylko czekać na kolejną edycję Tofifestu, którego nie może zabraknąć w waszych festiwalowych planach!