Czy twój bohater potrafiłby zabić człowieka? – czyli o kreacji bohatera filmowego (cz. 1)

Najistotniejszym elementem scenariusza jest kreacja głównego bohatera. To właśnie poprzez niego będzie opowiadana historia, musimy zatem postarać się o stworzenie postaci pełnej, wiarygodnej i oryginalnej. Sztuka o tyle trudna, że każda jedna cecha ma znaczenie. Tworzenie bohatera jest pierwszym kompleksowym tematem, z którym stykamy się jako scenarzyści.

Generalnie nie ma jednej drogi, od której warto zacząć by stworzyć dobrą postać, jednak na pewno znajdzie się parę kwestii godnych uwzględnienia, już przy pisaniu pierwszego rysu.

Mnie osobiście bardzo ułatwia pracę wymyślenie imienia już na start – pozwala to zżyć się z naszym bohaterem i jednocześnie pozwala na stworzenie pewnej wizji tego, kim on jest. Warto zauważyć, co już poniekąd napisałem, że nawet tak z pozoru bagatelny element kreacji bohatera jak jego imię, tworzy swoiste konotacje. Dla przykładu, jeśli bohater filmowy będzie nazywał się Jan Kowalski, raczej odbiorca nie będzie spodziewał się, że zastanie na ekranie prezesa prestiżowej firmy, który pławi się w luksusach. Z drugiej strony Ernest nie brzmi jak imię dla byle pijaczka. Chcę tym samym jedynie zwrócić uwagę na współgranie ze sobą dosłownie wszystkiego, co składa się na głównego bohatera.

W jednym z poprzednich artykułów wspominałem o tle biograficznym głównego bohatera. Warto rozwinąć to zagadnienie, będąc przy omawianiu wstępnej fazy tworzenia postaci. Otóż nasza rola jako scenarzystów wymaga, abyśmy potrafili odpowiedzieć na każde jedno pytanie dotyczące głównego bohatera, tak jakbyśmy sami nim byli.

Trzeba zatem wiedzieć jak zachowuje się na co dzień.

Jak zaczyna dzień? Co lubi jeść? Jakie jest jego ulubione piwo? Jacy ludzie są w jego typie? Jaką ma pasję? Pali papierosy, czy też może nimi gardzi? Ale musimy też być w stanie przewidzieć jego zachowanie w najtrudniejszych dla niego momentach, gdy jego etyka conradowska jest pod dużym znakiem zapytania. Czy potrafiłby zabić człowieka? Czy zdradziłby ukochaną osobę? Jaki jest jego stan emocjonalny? To jest jedynie garstka pytań w całej piaskownicy poznania głównego bohatera.

Zwykło się mówić, że każda postać filmu winna posiadać swój życiorys o objętości od 2 do 10 stron, który będzie zawierał przeżycia postaci od momentu narodzin do momentu pojawienia się na ekranie (nawet jeśli później będą pojawiały się retrospekcje). Nie bójmy się natomiast rozszerzać tego formatu. Jeśli faktycznie chcemy stworzyć biografię głównego bohatera, pozwólmy jej żyć własnym życiem.

Pisząc dowolną historię, niekoniecznie scenariusz, nieraz możemy spotkać się z sytuacją, w której ona nagle zmienia swój bieg. Jest to jednak plus i nie należy obawiać się takiego obrotu spraw. Świadczy to przede wszystkim o wiarygodności bohatera, a ta jest kluczowa dla scenariusza. Dzięki rozpisaniu życiorysu na kilka stron, z pewnością przywiążemy się do naszej postaci, co z kolei przyda się już przy pisaniu scenariusza, gdzie będziemy musieli zadbać o każdy najmniejszy dialog i każdy pojedynczy gest.

Swoją drogą gesty, tak samo jak imiona, są bardzo dobrym sposobem na nadanie charakterystycznej cechy, a tym samym na stworzenie oryginalnej postaci.

Czasem wystarczy blizna na twarzy, laska do podpierania się, albo ciągłe kasłanie, aby główny bohater został na długo zapamiętany przez widzów.

Wystarczy przypomnieć sobie Dr House’a, Darth Vadera lub Edwarda Nożycorękiego. Tę samą rolę grają ubrania, wzrost, kolor włosów, praktyki. Każdy jeden element. Starajmy się zatem poznać naszą postać. Polubmy ją i znienawidźmy tak samo, jak zrobi to widz po seansie. Potraktujmy jak dobrego przyjaciela i największego wroga. Miejmy z tyłu głowy, że nie powinniśmy jej w pełni kontrolować. Znać na wylot tak - jak najbardziej, ale nie kontrolować. Niech nasz bohater odpłaca się szczerością, ale niech też pozwoli sobie na swoje kaprysy. Masa pracy, która na pewno się opłaci. To niezwykle uczciwa umowa.

Część druga artykułu już dostępna: https://filmeter.pl/trojwymiarowosc-i-wiarygodnosc-czyli-o-kreacji-bohatera-filmowego-cz-2/